Kocham zakupy w Azji, z trzech powodów.
Po pierwsze, wszyscy sprzedawcy, z jakimi miałam do czynienia, byli zawsze ujmująco grzeczni. A to próbki dołączone do przesyłki, a to odręcznie napisane podziękowania za zakupy i cukierki. Jak jednemu się noga powinęła i zawalił sprawę z wysyłką, oddał mi całą moją wpłatę na konto natychmiast po rozpoczęciu sporu poprzez PayPal.
Po drugie, ceny! Miałam na oku i na mojej liście zachcianek parę rzeczy, które kupowane w Polsce są straszliwie drogie. Mam na myśli między innymi znane już większości osób BB kremy, ale także przeróżne akcesoria kosmetyczne. I nie, nie zamierzam wspierać firm krajowych, bo są pewne granice, a 300% marży to JEST przesada. Najfajniejsze jest to, że przesyłki z Azji bardzo często są darmowe.
Po trzecie, jakość. Według obiegowej opinii "co chińskie, to bubel". Być może coś w tym jest ale zdaje się, że wielu naszych rodaków wierzy, że Azja składa się wyłącznie z Chin. Tymczasem wszystkie moje udane kosmetyczne zakupy przyleciały do mnie z Korei Południowej (BB kremy, maski, kremy na dzień i na noc), a tym razem po przeczytaniu sporej ilości bardzo pozytywnych opinii, postanowiłam dać szansę Hongkongowi.
W najbliższym czasie (a przynajmniej taką mam nadzieję) przylecą do mnie:
1. Gumowa (silikonowa?) szczoteczka do czyszczenia twarzy - według sprzedawcy pomaga oczyścić pory, zwłaszcza na nosie i pozbyć się zaskórników (eBay)
2. Naturalna gąbka konjac (konnyaku) - czyli rdzeń rośliny o tej samej nazwie. Służy do mycia twarzy, podobno ma działanie wygładzające, peelingujące. (eBay)
3. Jajo Pro Beauty Blender, czyli kopia / podróba / zamiennik (jak zwał, tak zwał) sławnego jajka Beauty Blendera. Ponieważ cena firmowego jajka jest dosyć zaporowa postanowiłam kupić najpierw to, żeby zobaczyć, czy w ogóle odpowiada mi aplikacja podkładów i pudru czymś innym, niż palcami lub pędzlem. Na zdjęciach wygląda identycznie, nawet z bliska. (eBay)
4. Paletka sześciu pudrów do konturowania twarzy (dla odmiany ze strony buyincoins.com). Ćwiczę to ostatnio, a nie bardzo mam czym :P Paletka sześciu pudrów (sporych, 6,2 cm średnicy każdy) kosztowała w Hongkongu mniej, niż w Polsce pojedyncze bronzery i rozświetlacze, które oglądałam. Skusiła mnie cena, bezpłatna wysyłka i naprawdę dobry skład: Talcum Powder, Kaolin, Mica Powder, Magnesium Stearate, Titanium White Powder,Colorant and Pearl Lustre Pigment.
To, co podoba mi się najbardziej to fakt, że za wszystko razem zapłaciłam jakieś 64,00 zł. Świat jako "globalne targowisko" jest miejscem bardzo ciekawym ;)





