wtorek, 24 lutego 2015

Pajączki i żylaki - wiosenna zmora

Idzie wiosna! A z nią wrócą do łask spódniczki i sukienki i... będzie problem. Ponieważ obecnie znacząca liczba osób wiedzie siedzący tryb życia (nie tylko z powodu rodzaju pracy), coraz głośniejszym problemem stają się pajączki i żylaki. Nie ukrywam, że sama mam z nimi problem, a wszelkie reklamowane specyfiki są, delikatnie mówiąc, mało skuteczne, bo nie oszukujmy się – kremy, nawet najlepsze, oddziałują na skórę a nie na stan żył pod nią i każdy, kto ma tendencję do pojawiania się na nogach tego typu zmian, w końcu będzie musiał podjąć decyzję, jak sobie z nimi poradzić.
Sama dwa lata temu przeszłam zabieg chirurgicznego usuwania żylaków lewej nogi i był spokój – na chwilę. Chirurg naczyniowy zaskoczył mnie wtedy stwierdzeniem, że żyły odrastają jak trawa i tak naprawdę nie ma możliwości, żeby w walce z żylnymi problemami zastosować metodę, która da nam wymierny efekt raz na zawsze. Każdy, kto ma takie predyspozycje (z powodu trybu życia lub genetycznie uwarunkowane) powinien wiedzieć, jak do tematu podejść i jak o swoje zdrowie (bo to już nie tylko o estetyce mowa) zawalczyć. I dlatego dzisiejsza notka będzie nieco bardziej „na poważnie” niż zwykle. Przy opracowaniu tematu korzystałam z informacji zawartych na stronie www.tourmedica.pl – jest to portal bardzo obszernie zajmujący się tematyką zdrowia, na którym działa zaawansowana wyszukiwarka placówek i specjalistów zajmujących się konkretnymi schorzeniami, wraz z propozycjami cen na zabiegi, więc jeśli po lekturze tego postu ktoś z Was zechce sprawdzić, jak kształtują się ceny w najbliższej Wam okolicy, zachęcam do skorzystania. Dodatkowo w linkach poniżej znajdziecie bardziej rozwinięty opis każdej z wymienionych metod.

Charakterystyka najpopularniejszych (poza typowo chirurgicznymi) zabiegów związanych z problemami żylnymi:

1. Likwidacja pajączków metodą skleroterapii (KLIK)

Skleroterapia polega na wstrzyknięciu do światła chorobowo zmienionego naczynka roztworu (lub pianki), którego zadaniem jest wywołanie reakcji zapalnej. Wewnętrzna warstwa podrażnionego naczynia ulega obrzękowi, na skutek którego krew w tym miejscu krzepnie, a po około tygodniu dochodzi do włóknienia i stopniowego zaniku pajączka. Metoda ta jest stosowana od lat '30 XX wieku, a co za tym idzie jej efektywność jest potwierdzona wieloletnimi badaniami.

2. Laserowe leczenie żylaków (KLIK)

To metoda o małej inwazyjności, dzięki czemu pzowala na szybka rehabilitację i powrót do normalnej aktywności. Stosuje się ją w każdym stadiu niewydolności żylnej, niezależnie od wieku pacjenta. Chirurg (po uprzednim badaniu USG i oznaczeniu żył mazakiem na nodze) wykonuje niewielkie nacięcia lub nakłucia, przez które wprowadza do żyły cewnik, w którym umieszcza się światłowód lasera. Końcówka światłowodu emituje światło, któr niszczy od środka ścianę żyły i wywołuje jej stopniowe zamykanie się.

3. leczenie żylaków nóg parą wodną (KLIK)

Po badaniu USG i oznaczeniu żył za pomocą mazaka, do żyły wprowadza się wenflon, a przez niego cewnik, przez który do żyły wprowadzane są za pomocą generatora pary mikrodrgania pary wodnej o temperaturze 110-120°C, która powoduje zamknięcie żylaków.

4. Leczenie żylaków prądem o częstotliwości fal radiowych (KLIK)

RFITT (Radiofrequency Induced Thermotherapy) to obecnie jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie metod leczenia żylaków. Zabiegi tą metodą wykonuje się od roku 2005. Skuteczność zabiegu sięga 97%, charakteryzuje się on również krótkim czasem trwania i niską inwazyjnością (nie wymaga nacięć). Do wnętrza żyły wprowadzany jest specjalny aplikator wytwarzający fale radiowe o odpowiedniej częstotliwości, które powodują rozgrzanie ścian żyły, a przez to ich obkurczenie i zamknięcie. Po osiągnięciu wymaganej temperatury urządzenie wyłącza się samoczynnie, zabieg jest więc zupełnie bezpieczny.

A jak Wy radzicie sobie z problemem pajączków i żylaków? Może macie w tej kwestii jakieś doświadczenia, którymi chciałybyście się podzielić. Jedno jest pewne – ten problem dotyczy już tak szerokiego grona osób (nie tylko kobiet), że można śmiało uznać, że już dawno przestał to być temat tabu. Chociaż nadal w świadomości starszych osób kwitną przestarzałe opinie i zabobony na ten temat. Jedna z bliskich osób opowiadała mi kiedyś, że starsza pani na ulicy zaczepiła ją sugerując nacieranie nóg octem. Ja jednak proponuję, żeby takie sposoby włożyć między bajki, a za to przestać się bać wizyty u specjalisty.